Rewelacja dobrego smaku!

image

Jennifer L. Scott „Lekcje madame Chic. Opowieść o tym, jak z szarej myszki stałam się ikoną stylu”.

Przeczytanie tej książki zajęło mi trzy dni. Opowiada o tym jak amerykańska autorka przyjeżdża do Paryża na pół roku studenckiej wymiany. Pod swój dach przyjmuje ją jedna z zamożniejszych rodzin francuskich – państwo Chic. Ta podróż okazuje się być dla niej tą życiową, która wszystko zmieni. Kultura, sztuka, zupełnie inny klimat. Europejski. Paryski…

Nie chcę opowiadać całości czy robić skrótów treści (one na pewno zostaną tu przemycone:) po to aby każdy miał swoje własne wrażenia i przemyślenia. Jakie są moje? Wygląda na to, że jestem bardziej paryska niż przypuszczałam. Wnioski i obserwacje autorki są jakby „moje”, sporo się pokrywają. Nigdy co prawda nie byłam w Paryżu ale widząc innych ludzi, inne kobiety przecież potrafię określić co i w jakim stopniu mi się podoba a nawet uzupełnić zaobserwowane koncepcje. Książkowe porady dotyczące makijażu już dawno stosuję ale np. z pośpiechem mam jeszcze problem. Zapominam o zatrzymywaniu się w chwili, smakowaniu jej. Niektóre zasady państwa Chic są dla mnie przypomnieniem, inne rozjaśniają nieuporządkowane myśli. Za przykład może posłużyć sprawa minimalizowania odzieży. W zasadzie zrobiłam porządki w mojej szafie i można by powiedzieć, że cel został osiągnięty ale moje odczucia były inne. Jak kończę sprzątanie to chce mieć poczucie, że jest ok, tak jak powinno być, zrobiłam coś pożytecznego z czego będą korzyści. A w tym przypadku tak nie było, czegoś mi brakowało. J. Scott wraz z panią Chic rozjaśniły mi sprawę. Dowiedziałam się, że prawdopodobnie mam jeszcze za dużo chaosu. Przepis jest dość prosty i logiczny.  Mamy dwa sezony letni i zimowy. Na każdy z nich ograniczamy garderobę do 10 rzeczy bez podkoszulków, bielizny, butów, akcesoriów, torebek, okryć wierzchnich i strojów wizytowych. Dopasowujemy wszystkie rzeczy do siebie. Problem nadmiaru znika. Problem tego, że nie ma co na siebie włożyć znika. Problem bylejakości i fasonów i materiałów znika. Rewizję garderoby robimy co sezon. Odzież dziurawa, sprana, bezkształtna, zmechacona, przetarta, nie pasująca rozmiarem i stylem do nas bezpowrotnie znika. Wymieniamy i uzupełniamy. Po określeniu swojego stylu prawdopodobnie ograniczymy się do 2,3 sprawdzonych sklepów więc zyskujemy sporo czasu i pieniędzy. (Uwaga dla mnie: nie ulegamy bloggerskiej modzie na każdy post w innym stroju:) Nie przejmujemy się tym, że zakładamy jedną np. sukienkę wiele razy. Cieszymy tym, że jest najlepsza na jaką mogłyśmy sobie pozwolić. Nie uznajemy rzeczy „po domu”, przypominamy sobie o instytucji fartucha. Ma być zawsze ładnie. Po co? Bo wtedy traktujemy siebie i innych z szacunkiem, jesteśmy bardziej uprzejmi. Jedyną rzecza, którą bym zmieniła to ilość rzeczy z 10 na 15 albowiem nasz rok ma cztery pory a autorki miał zasadniczo dwie. Mój styl określiłabym jako półoficjalny minimalizm. Nie jestem jednak na 100% pewna. Będę badać dalej :) Wiem, że sympatyzuję z włoską i hiszpańską modą. Uwielbiam buty z Prima Mody i Badury są piękne. Rozkochuje się w Diorze i Mydlarni u Franciszka. W czołówce bieliźnianej stoi dla mnie Intimissimi.  Kocham Norwegię, nie wiem czy Południe to zmieni. Wszystko przede mną ;)

Podsumowując. „Lekcje…” są zdecydowaną pochwałą minimalizmu, jakości oraz prostej radości. Przypomniały mi jak ważna jest stałość pewnych czynności, że to one budują poczucie bezpieczeństwa, szczególnie w rodzinie. Rodzina potrzebuje stałych pór posiłków, bez pośpiechu, miejsca na wspólny czas. Najważniejszym wnioskiem będzie ten, że trzeba być zawsze sobą ale… tą najbardziej elegancką wersją samego siebie :)

Chcę jechać do Paryża, do Francji. Poczuć, powąchać, posmakować. Poznać i się zachwycić. Odżyć i trwale zmienić. Chce się po prostu cieszyć.

Drodzy czytelnicy, dajcie znać czy taka forma notki jest bardziej czytelna czy wolicie wcześniejsze wpisy. Pozdrawiam!

Reklamy

5 myśli nt. „Rewelacja dobrego smaku!

      • To się odezwij :) fajnie by się było zobaczyć. Na weekend prawdopodobnie wracamy nad jezioro, żeby jeszcze wykorzystać lato – Jaś na spacerach, mama na leżaku, a tata na rybach ;) Ale w tygodniu chętnie się spotkam. Mam potrzebę babskiego towarzystwa ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s