Post

Wielki Post zaczął się w środę.

Postanowienie? Dość nietypowe ;)

Jak można pościć na blogu?

Mogę podzielić się moim religinymi piosenkami przy których najłatwiej mi się skupić, które istotnie coś wnoszą do mojego życia.

Oto pierwsza w nich:

Reklamy

Szczęście

Cytat z książki pani Brett:

„Nie musisz być mnichem, żeby zrozumieć, że źródłem szczęścia jest nasze wnętrze, a nie kolejny dom, praca czy małżeństwo.”

Czy też idealny dom, dzieci, plan…Zgadzam się ze stwierdzeniem autorki. Zmiany otoczenia nie muszą iść w parze ze zmianami w sobie. Mogą być efektem zmian wewnętrznych. Skoro tak…to moja chęć czystki domowej może oznaczać zaśmiecenie środka.  Jednak czasem mam wrażenie, że zaczynając od sprzątnięcia przedmiotów dotrę do serca, duszy. A już na pewno będę mogła swobodniej rozmyślać.

Piszę drugi dzień z rzędu tylko dlatego, że jestem na zwolnieniu a Lolek u babci. Po prostu leżę, czytam, oglądam. Widocznie ostatnio za dużo się działo (mam na myśli, że słabo odfiltrowywałam stres) i organizm się zbuntował. Może to i dobrze. Spróbuję nic nie planować i nie robić na tym zwolnieniu. Za mało się wsłuchuję w siebie, za bardzo się opieram tylko na sobie i takie są efekty.

Niebo się zachmurzyło, będzie padać? Od zawsze bardziej zależy mi na mądrości niż na wiedzy. Mam przekonanie, że pewne wartości są wieczne i że to czego nauczyłam się w „szkole mądrości (życia)” będzie procentować po śmierci a nawet lepiej, ta nauka będzie nadal trwać. Życie się zmieni ale nie skończy. Jeszcze muzyka się nigdy nie skończy ;)

No dobrze, zgodziliśmy się z tym, że przedmioty nigdy szczęścia nie dadzą. Jak jest z pracą? Ciekawie. Praca daje satysfakcję, bywa ciężka (pada). Praca jest potrzebna dla zdrowia psychicznego, musimy się czuć potrzebni. Uważam, że będziemy ją tak długo zmieniać, mówię o branży, póki nie odczytamy, która z nich jest naszym powołaniem. A pomysły Boga nieraz wydają się być całkiem bezsensowne. Nie sądziłam, że będę uczyć w szkole…i że osoba, która w zasadzie nie nadaje się na wzór będzie miała od razu wychowanków…ale lubię i nadal chcę (a to już przeszło dwa lata). Dzieci to dzieci, zawsze będą próbować jak daleko mogą się posunąć ale wiem że mój brak cierpliwości i uśmiechu jest związany ze zmęczeniem. Gdy dzieci broją to nie spodziewają się tylko jednego – twojego uśmiechu i serdecznego rozbawienia. I to jest skuteczna broń ;)

Na koniec kilka słów o wspomnianym małżeństwie. Samo związanie się z drugim człowiekiem nie daje żadnej gwarancji, nawet jeśli jesteście idealnie dopasowani.  Źródłem szczęścia jest wnętrze, to co w nim mamy, kogo trzymamy. Związek nigdy nie zadziała jeśli nie jest ci dobrze ze sobą, jeśli nie jesteś sobą, jeśli nie masz przestrzeni na realizację siebie. Nie szanujesz siebie, nie lubisz siebie to nie uda ci się z innymi. Miłość od zawsze polega na tym by zdrowo dawać I zdrowo przjmować. Nie widzę sensu w pomijaniu siebie, gorszym traktowaniu. Jest nieraz takie złudne myślenie kobiet: ja myślę o wszystkim i o każdym to ktoś na pewno pomyśli i o moich potrzebach. Tak, tą osobą będzie Bóg, nigdy człowiek. Nigdy nie znajdziesz lepszego przyjaciela dla siebie niż ty sam i nie ma co liczyć na to, że ktoś się o ciebie zatroszczy. Po pierwsze dlatego, że nawet nie potrafimy precyzyjnie wyrazić co nam potrzeba a po drugie nawet gdy cię odczytają to sami są ułomni a nieraz niechętni do pomocy. Czy można mieć o to pretensje? Jeśli chodzi o przyjaciół i rodzinę to w pewnym sensie tak bo macie się wzajemnie uczyć miłości czyli dawania. I z taką intencją (myślisz o drugim i o sobie) pretensja staje się upomnieniem. Jesteś wtedy filtrem. To nie jest łatwe ale możliwe. Zatem jedyne co jest potrzebne do szczęścia to dbanie o Porządek w sobie, w mieszkaniu swojego serca.

Co gwarantuje porządek? W moim przypadku, odpowiedź na kolejne pytanie jest taka sama: modlitwa, sakramenty.

Bóg.